poniedziałek, 06 Lut 2012
 
 
Berlin Cup 2008, 19-20.07, Muggelsee - Berlin
Wpisany przez Marcin Krzyżosiak   
wtorek, 22 lipca 2008 01:00

 Z zamiarem udania się na te regaty nosiłem się od paru ładnych lat. Pech chciał, że termin imprezy w Berlinie pokrywał się zawsze z terminem regat Pucharu Polski organizowanych przeze mnie na Gardnie i w Ustce, ale w końcu się udało. Jedziemy objechać Niemców!

 

Start ze Słupska, ja i Miśka, Michał i Julek którzy dojechali do nas z Sopotu, na granicy dołączył do nas Darek "Tatko" ze Szczecina. W takim składzie dojechaliśmy do Berlina. Oczywiście nie bez kłopotów. Tym razem sprawczynią była nawigacja samochodowa, która dość niefortunnie poprowadziła nas na miejsce imprezy. a można było tradycyjnie, na mapę. Nie minęła godzina i dołączyli do nas Marian, Marcin, Witek i Magda. Byliśmy już w komplecie, cztery K2 rządne krwi przeciwnika, drzyj Berlinie!
Do regat zgłosiło się 34 katamarany w tym 11 K2.

Pierwszy dzień regat przywitał nas bardzo zmienną pogodą, na przemian słońcem i deszczem. Organizatorzy zaplanowali trzy wyścigi, z czego odbyły się wszystkie. Ilość okrążeń podawana była zaraz przed startem, flagami, z łódki komisji sędziowskiej. Trasa ustawiona była na cztery boje wpisane w trapez, więc sporo było pływania połówkami i baksztagami. Zmienny wiatr 2-4B preferował pływanie bardziej techniczne niż siłowe, co skrzętnie wykorzystali Marian z Marcinem zajmując trzy pierwsze miejsca w każdym z wyścigów, a my? My w pierwszym biegu na samym końcu, ostatni, katastrofa!!! Zemścił się fatalny błąd w ustawieniu łódki. Nie wiem co mnie podkusiło i za mocno "nabiłem" na sztagu, więc maszt mi wcale nie rotował.po każdym zwrocie trzeba to było robić na siłę. Na szczęście w drugim i trzecim wyścigu trochę mocniej przywiało i zajęliśmy odpowiednio 6-te i 5-te miejsca. Na zakończenie dnia organizatorzy zorganizowali kolacje połączoną z występem artystycznym. Pan z gitarami zaserwował nam dużą dawkę rockowo-blesowej muzyki z przełomu lat 60/70-tych. Dzień zakończył się rzęsistą ulwą.

Drugi dzień regat, niedziela. Pogoda znacznie się poprawiła, dużo więcej słońca, przed zejściem na wodę wiało już uczciwe 4B, wiatr delikatnie odbił na północ. Przed nami jeden wyścig ale za to po wydłużonej trasie. Start. Trzy okrążenia. Już od samego początku wypracowaliśmy sobie sporą przewagę. Na górnej bojce byliśmy w pierwszej czwórce, która jak się później okazało rozdawała karty w tym wyścigu. Prawidłowe ustawienie łodzi zaprocentowało natychmiast. Do drugiego okrążenia wychodziliśmy na pierwszej pozycji.

Z każdą chwilą wiatr przybierał na sile, w pewnym momencie wiało już 7B co potwierdzili później sędziowie. No i zaczęła się jazda!!! Dawno już nie widziałem tylu przetasowań, zmian liderów, pojawiły się ostre wywrotki. Koniec drugiego okrążenia. Przed mami załoga z Niemiec, obok Marian z Marcinem, płyniemy bardzo szybkim baksztagiem. Wchodzimy równo na boję, zwrot, Marcin stracił równowagę i wyleciał za łódkę! Takich okazji nie powinno się marnować.

Wyścig zakończyliśmy na drugim miejscu. Na szczęście chłopcy szybko się pozbierali i przypłynęli jako trzeci. Był to naprawdę trudny wyścig, dlatego wielka pochwała dla naszych debiutantów Michała i Julka, nie pękali, z okrążenia na okrążenie żeglowali coraz lepiej.

Bardzo dobrze radzili sobie również Darek z Witkiem, choć bez wyniku to godnie reprezentowali nasz team. Regaty wygrali Marian z Marcinem (miejscowi zapowiedzieli że, w przyszłym roku wprowadzą zakaz startu dla Tobysa :-) my po odrzuceniu najsłabszego wyniku awansowaliśmy na 5-te miejsce. Po zejściu na ląd i spakowaniu przyczep nastąpiło oficjalne zakończenie regat. Były puchary dla najlepszych i dyplomy dla każdego.

Impreza bardzo udana, ku mojemu zaskoczeniu Muggelsee jest jeziorem świetnie nadającym się do pływania na katamaranach. Dobra organizacja na wodzie i na lądzie, mili ludzie. Następna impreza w tym miejscu to wyścig na dystansie 77mili w formule zmiennych załóg na jednej łodzi. Organizatorzy zapraszają 09 sierpnia 2008. Naprawdę warto pojechać.

Oficjalne wyniki n stronie ITCA >>